niedziela, 21 czerwca 2015

Life Is Brutal [BTS]

Życiejest jedną wielką grą, w której przegrałem. Przegrywając uświadomiłem sobie czym tak naprawdę jestem. Bezużytecznym śmieciem, którego porzucili rodzice, a może twoim największym koszmarem. Moja ''Szczęśliwa'' historia nie ma końca. Z każdym dniem czuję, jakby wszystko co się do tej pory działo, działo się w kółko. Gdy skończyłem moje 18 lat, postanowiłem wyprowadzić się od rodziny zastępczej i nawet zmieniłem numer, by nie mieli ze mną kontaktu. He, teraz pewnie myślisz, że jestem wolnym człowiekiem i jest mi lepiej, jednak cały czas czuję się więziony. Wszystkie rany, które pozostały w moim sercu - nie przepadną. Każdy dzień jest tak samo nie dokończony jak reszta. Moja przyszłość..Nie mam przyszłości. Moja przeszłość..Chciałbym o niej nie mówić, nie chcę ci napędzić koszmarów w nocy ze mną w roli głównej. Mój tok myślenia jest całkiem inny, niż ten, tych ze swoimi fałszywymi uśmiechami. Codziennie odczuwam ból w sercu, którego nawet alkohol nie potrafi zatrzymać. Jedyną rzeczą, której pragnę jest iść przed siebie nie zwracając uwagi na tych fałszywych ludzi, którzy mnie zostawili. Spotkanie mnie może być najgorszą rzeczą w twoim życiu.
~*~
Jak zwykle wstałem nie sprawdzając nawet, czy coś przyszło mi na komórkę. Ciągły dźwięk telefonu, przyprawia mnie o strach, że jak odczytam wiadomość, czy odbiorę stanie się rzecz, której nikomu bym nie życzył. Jaka to rzecz? - Nawet nie chcę mówić. Dzień jak co dzień. Wstałem i poszłem do łazienki wykonać dzienne czynności, zaraz po tym podeszłem do lodówki wyciągając jakąś pizzę i włożyłem ją do mikrofalówki. Mój głód był mniejszy niż żal do samego siebie. Odrazu, gdy zjadłem moją pizzę pobiegłem ubrać buty i zarzuciłem kaptur. Nie mogłem dłużej wytrzymać w tym mieszkaniu, w którym było słychać tylko mój oddech. Wszystkie pokoje puste i ani śladu żywego człowieka, choć ja tam byłem. Czułem się jakbym już dawno umarł psychicznie, tylko jeszcze w miarę moje ciało wie, co ma robić bez mojej kontroli. Wychodząc słyszałem jakieś szumy i głosy dochodzące z ulic. Nie mogłem tego dłużej słuchać, więc pobiegłem przed siebie do parku. Było mi tak słabo, że powoli zjechałem po drzewie siadając na trawie. Złapałem oboma rękoma za głowę i schowałem ją pomiędzy swoje nogi, by nie słyszeć tych głosów i szumów, gdy nagle usłyszałem jakiś głos mówiący ,,Coś się stało ?'' Przestraszyłem się, bo bałem się, że ten ktoś chce mi coś zrobić, albo kolejny człowiek, który chce mnie zamknąć jak zwierzę w jakiejś klatce. Odruchowo odrzuciłem tego człowieka. Powoli wyciągnąłem głowę ze swoich nóg i popatrzyłem kto się do mnie odezwał. Był to chłopak, widać było, że nie wiele ode mnie starszy, grzywka lekko wystawała mu spod czapki. Przestraszony zaistniałą sytuacją podeszłem do niego i ze spuszczoną głową w dół sam zapytałem się , czy wszystko w porządku. Chłopak odpowiedział, że jest okey i nie muszę się martwić. Gdy zobaczyłem na mojej ręce krew przez otarcie nią o drzewo zemdlałem. 
~*~
Gdy ruszyłem ręką poczułem straszny ból. Nie wiedziałem co się stało. Otwarłem oczy i nie wiedziałem gdzie jestem. Rozejrzałem się wokół. Nie znałem tego miejsca, więc długim korytarzem doszedłem do salonu. Leżał na nim ten chłopak, którego wczoraj popchnąłem. Nie znałem nawet jego imienia. Podeszłem do niego powoli i trochę się na niego patrzyłem. Wyglądał dość spokojnie. Pewnie nie ma takich problemów jak ja, ale ok. Lekko go szturchnąłem. Chłopak pociągnął mnie za rękaw i powiedział, żebym był trochę ciszej, bo nie może spać, gdy nagle otworzył oczy zobaczył, że to ja, więc pierwsze co powiedział było to ,,Jak masz na imię ?'' Yoongi. - Odpowiedziałem, czekając na to, aż powie jak on ma na imię. - Mhm, Yoongi... Ja jestem Hoseok. - Pierwszy raz słyszę to imię, nawet go wymówić nie umiem. - Bardzo dużo rozmawialiśmy. Trochę go poznałem, a on mnie. Czułem jakby tylko on mnie rozumiał. Przyjaźń, czy nienawiść. - Tego nie wiem. 
~*~
- Hoseok, ja muszę iść do domu. - Ledwo mogłem coś powiedzieć przez ból mojej ręki. - Dobra. Tylko się do mnie odezwij. - Dobra, cześć! - Po pożegnaniu z Hoseokiem jak najszybciej poszłem do domu. Znowu słyszałem tylko ciszę, ktora nie dawała mi spokoju. Szybko ściągłem buty i pobiegłem do swojego pokoju zamykając szczelnie drzwi, by nic nie mogło się tu przedostać. Ubrałem słuchawki i póściłem jak najszybciej muzykę. Weszłem na łóżko i schowałem się pod kołdrą. Okazało się, że padło na piosenkę BigBang ,,Loser''. Nic bardziej mnie zdołować nie mogło. Nagle przyszedł miSMS. Popatrzyłem w ekran,a na nim pisało ,,Hoseok <3''. Było to trochę dziwne, że wpisał mi się z serduszkiem, i że w ogóle wziął sobie mój telefon i tak po prostu wpisał swój numer..Ehh.. W wiadomości było napisane ,,Yoongi, dobrze się już czujesz ? ;c''. Odpisałem mu, że nadal mnie strasznie boli i w przeciągu minuty napisał ,ZARAZ u Ciebie jestem!''. Już nic nie odpisałem, bo zanim zdążyłem coś napisać to już ktoś zadzwonił do drzwi. I wtedy jedna myśl ,,W końcu cisza, która panowała w tym mieszkaniu została przerwana.'' Czułem się szczęśliwy, że ktoś się o mnie martwi. Szybko ubrałem buty i podeszłem do drzwi. Otworzyłem je, a przed nimi stał Hoseok. (Można było się tego spodziewać.) - Możesz we.. - Zanim zdążyłem coś powiedzieć Hoseok się na mnie rzucił i zaczął tulić. Co ja zrobiłem ? - Zacząłem się śmiać. - Odkąd ten chłopak pojawił się w moim życiu zacząłem się częściej śmiać i dzięki niemu jestem bardziej szczęśliwy.
~*~
Hoseok zaraz po puszczeniu mnie poszedł do kuchni i odłożył reklamówkę, w której było jedzenie i opatrunki na moją rękę. - Po co to kupiłeś ? - Powiedziałem z zaskoczeniem. - Dla Ciebie. Musisz być głodny, bo jak tak patrzę do twojej lodówki to tylko pizza w niej gości. - No, ja nie potrzebuję jedzenia, ani picia, więc to też nie jest mi zbyt potrzebne. - Picie ci nie jest potrzebne, co ? - Nie, nie jest. - To wytłumacz mi po co ci ten alkohol. - Nie wiedziałem co w tej chwili odpowiedzieć. Wyglądało to jakby przejrzał mnie na wylot i wiedział o mnie wszystko. - Po to..by.. - Po to by.. ? - Po to by..Emmm...Dobra, nie mam co powiedzieć. - Wiedziałem, a teraz idź się przebierz, a ja ci zrobię zupę. - Nie jestem małym dzieckiem. - Powiedziałem z oburzeniem. - Hah, właśnie widzę jak masz na odwrót ubraną koszulkę. - Podszedł do mnie i poczochrał mnie po włosach jak jakiegoś 2-latka. - Emm, no..Ten..Śpieszyło mi się jak ją ubierałem. - Czyżby ? - Nie mógł opanować śmiechu, a jego śmiech brzmiał tak dziwnie, że ja też zacząłem się śmiać. 
~*~
Gdy wyszedłem z łazienki przebrany zobaczyłem Hoseoka nalewającego mi zupę do miski. Ciekawe dlaczego jest dla mnie taki miły, eh, może go o to po prostu zapytam..Dobra, zapytam się za chwilę przy jedzeniu zupy. Ta,wiem. Dziwnie to zabrzmiało. - Gdy usiedliśmy przy stole zapytałem Hoseoka.. - Dlaczego jesteś dla mnie taki miły ? - A czy to istotne ? - Tak, bardzo. - W końcu się przyjaźnimy, nie ? - Gdy powiedział, że się przyjaźnimy poczułem nagły napływ szczęścia. Czy to możliwe, że dzięki jednemu chłopakowi, którego poznałem przypadkiem i jego przyjaźni mogę stać się lepszym człowiekiem, a może jeszcze polubię świat i ludzi po nim chodzących ? 
~*~
Jak skończyliśmy jeść... -Hoseok , idziemy obejrzeć film ? - No, oke. A w ogóle to wolę jak mówi się na mnie J-Hope. - W takim razie J-Hope..Ja wolę jak mówią mi Suga. - To Suga, chodź. Idziemy oglądać. - Uśmiechnął się do mnie. 
~*~
Gdy oglądaliśmyFILM byłem śpiący i położyłem głowę na ramieniu J-Hope'a. J-Hope nie zwalił mnie, wręcz przeciwnie. Zaczął powoli gładzić swoją reką po moich włosach, a ja poczułem motylki w brzuchu..Czyżbym wolał chłopców? Nie, to nie możliwe! - Podniosłem głowę do góry i patrzyłem się na lekko otwarte usta J-Hope'a i jego grzywkę lekko opadającą mu na czoło. Gdy nagle J-Hope się odezwał.. - Czemu się tak na mnie patrzysz ? Mam coś na twarzy ? - Powiedział z rumieńcami na twarzy. - Nie, skądże. - To czemu się patrzysz ? - Nie patrzyłem na ciebie tylko na.. - Na..? - Na ścianę! - Nie umiesz kłamać. - Ale ja nie kłamię! To był odruch, że akurat zerknąłem na Ciebie. - Oke, rozumiem, ale nie unoś się tak. - No dobraa..
~*~
Było już dość późno, a J-Hope zasnął. Był taki uroczy, że nie miałem odwagi go obudzić. Wstałem, przykryłem go kocem i popatrzyłem na jego twarz.. Poszedłem do swojego pokoju spać. Przez długi czas nie mogłem spać, bo myślałem o J-Hope.. 
~*~
Rano gdy się przebudziłem poszedłem do salonu i sprawdziłem co robił J-Hope.. Nie było go w w salonie, więc pomyślałem, że już poszedł. Poszedłem do łazienki i zobaczyłem J-Hope w samych krótkich spodenkach, bez koszulki suszącego włosy. Nie mogłem wyjść. Patrzyłem się w jego piękne oczy i umięśniony brzuch.. Miałem ochotę do niego podejść i go pocałować.. - J-Hope.. - Tak, Suga ? - Podeszłem i go pocałowałem.
~*~
Gdy go pocałowałem J-Hope odwzajemnił pocałunek i robił to jeszcze namiętniej niż ja. Było czuć jak nasze ciała się ze sobą złączyły. Współgrały ze sobą tak dobrze, że nie umiałem się powstrzymać od cichych jęków. J-Hope jedną ręką trzymał mnie za szyję, a drugą ściągał moją koszulkę. Ale wtedy odezwałem się ja.. - J-Hope, czy ty napewno tego chcesz ? - Gdybym nie chciał nie robiłym tego. 
~*~
Odkąd poznałem J-Hope'a mój świat nabrał barw. W moim mieszkaniu nie było już tak pusto. Wszystkie chwile spędzone z nim były jak spełnienie moich marzeń.

2 komentarze:

  1. Mam nadzieje, że brak komentarzy mimo wszystko nie zniechęci cie do dalszego pisania ;) Całkiem dobry pomysł na ff, jednak za dużo się dzieje. Lepiej byłoby dokładnie wszystko opisać i zrobić z tego dłuższe, ale bardziej rozbudowane opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń