wtorek, 23 czerwca 2015

I am Taehyung - Przemyślenia postaci. *Special*

Teraz coś innego niż normalnie. Trzecia część jest w trakcie pisania, a teraz takie małe przemyślenia napisałam ;-; Błagam o szczere komentarze ;c

                                                                       -Taoś-


Taehyung  - Prawda jest taka, że nie znam cię Kookie tylko z incydentu w autobusie. Kiedyś byliśmy przyjaciółmi. Cholernie związanymi przyjaciółmi. Wręcz traktowaliśmy się większym powiązaniem, niż ze swoją rodziną. Dlaczego ty mi to robisz ? Odchodzisz i wracasz, a ja tylko miałem jedną myśl w głowie. Powiedzieć zwykłe ,,Kocham cię, tęskniłem.'' i zostać z nim na zawsze. Czy to takie trudne do pojęcia ? A może nie. Kochasz mnie, czy nienawidzisz. Tego nie wiem, a czy w ogóle mnie pamiętasz ? Napewno nie i to tak cholernie boli, że sobie tego nie wyobrażasz. Myśli o samobójstwie to tylko jedno z moich przyzwyczajeń. Wszystkim mówię, że wcale gejem nie jestem, bo z tym przypomina mi się jedno. - Kookie. Jesteś wszędzie. Żyć bez ciebie nie mogę, a ty mne nawet nie pamiętasz. Nadal nie zdążyłem się otrząsnąć. Czy kiedyś będę umiał bez ciebie żyć ? Nie. Ta cała miłość tak cholernie boli, że chciałbym teraz usnąć i już nigdy nie wstać.
                                                                                       ***
Jungkook - Taehyung. Mówi mi coś to imię..Coś bardzo pięknego..Coś, co było i powinno być na zawsze, ale ja to zepsułem. Czy tylko ja musze wszystko psuć ? Czy tylko ja musze być tym najgorszym, który może tylko psuć innym życie ? Czy ja naprawdę musze być takim niewartościowym wyrzutkiem społeczeństwa ? - Jak widać to jest mi pisane.
                    *** 
Suga - Ktoś, kogo kocham dopiero po długim czasie to zauważył. Wyczekiwałem tego bardzo długo. Niewyobrażalnie długo. Byłem tak przywiązany do tej osoby, że tylko czekałem, aż będę mógł ją mieć w ramionach. A co mam teraz ? Ta osoba leży koło mnie i jest moja. Tylko,  i wyłącznie moja. 

                                                                                          ***
Jimin - Zawsze, gdy Suga do kogoś podchodził, podrywał go chociażby na żarty byłem zazdrosny i się złościłem. Jednak, gdy dowiedziałem się, że mnie kocha - byłem najszczęśliwszą osobą chodzącą po tym świecie.
                      ***
J-Hope - Jako członek naszej paczki najwcześniej zakochałem się  w kimś. Dlaczego ? Jako jedyny Jin pomagał mi w trudnych chwilach, pocieszał po zerwaniach, a nawet rozmawiał na tematy, o których nawet nie miałem pojęcia. Kiedyś myśleliśmy, że będziemy wiecznymi przyjaciółmi, którzy będą dla siebie jak bracia, jednak ja go pokochałem miłością, która była odwzajemniona. Moje myśli podczas tego wydarzenia - Dziękuję Bogu za szczęście jakie na mnie zesłał.

                                                                                           ***
Jin - J-Hope był moim ratunkiem. Pomagając mu czułem, że jestem jeszcze komuś potrzebny.

                                                                                            ***
Rap Monster - Brak jakich kolwiek uczuć, ani celów w życiu. - Przyjaciół ma, bo ich kocha i uważa się za ich ojca.
                           

                                                               

I am Taehyung. 2/?

              Kolejny rozdział I am Taehyung. Mam nadzieję, że się spodoba. :)                                     *Skupiliśmy również uwagę na innej parze*  Miłego czytania.                                                                        -Taoś-

Ciemnowłosy podniósł się i poszedł przed siebie. Rudowłosy, iż zobaczył, że jego kolega gdzieś poszedł chciał iść za nim, ale wolał poćwiczyć swój śpiew i taniec. - Rudowłosy nigdy nie śpiewał i tańczył w grupie, więc było mu dość trudno przyjąć do siebie, że dzisiaj będą najlepszych dobierać razem. 
~*~
Gdy nadszedł czas pokazania, co się potrafi podszedł do mężczyzny, który ponoć jest nauczycielem w tej szkole. Taehyung szybko i sprawnie zaśpiewał jakąś piosenkę, ale tańca zapomniał, więc improwizował. - Stop. - Powiedzial nauczyciel. - Zadecydowałem. Bierzemy cię! - POWAŻNIE?! - Powiedział rudowłosy, któremu szczęka prawie sięgała do ziemi. - Tak. Teraz siadaj obok mnie, ponieważ będziemy ci jakąś grupę dobierać. - Oke. - Zachwycony Tae pobiegł do krzesła obok mężczyzny. - Następny! - Krzyknął mężczyzna. Do sali wszedł Jungkook. - Rudowłosy  nie mógł powstrzymać swojego napadu radości, gdy młodszy tańczył i śpiewał. Jego śpiew i taniec były doskonałe. Starszy nie rozumiał dlaczego młodszy mówił, że nie zda. - Podziwiał każdy  ruch i wsłuchiwał się w głos młodszego dokładniej niż nauczyciel. - Stop. - Powiedział nauczyciel patrząc się na rudowłosego. - Bierzemy go, czy nie ? - Rudowłosy nie wiedział co powiedzieć, ale po dłużyszym namyśle.. - Wręcz musimy go wziąść! 
~*~
Ciemnowłosy zaraz po wyjściu nauczyciela przytulił rudowłosego za to, że dał mu szansę. W końcu dzięki niemu w przyszłym czasie będą wystepować we dwójkę, a może kiedyś z jeszcze wiekszą grupą. - Dziękuję Tae!!!  - Oke, oke. Skoro już przeszliśmy  musimy iść do domu. Zaraz zwołuję ekipę u mnie w domu i oglądamy filmy do rana, w końcu jutro sobota. Idziesz ? - Rudowłosy zrobił minę szczeniaszka proszącego o karmę. - Pewnie, muszę nawet przyjść! - To wychodzimy. 
~*~
Na miejscu pod drzwiami czekał już J-Hope, Rap Monster, Suga, Jin i Jimin. - Widzę, że nowego kolegę znalazłeś. - Powiedział Suga, który podstępnie się śmiał. - Nie chcę wiedzieć, co ci teraz chodzi po głowie.. - Powiedział oburzony Jimin, który poszedł za J-Hope'a, by ukryć swoją złość. - Zirytowany Suga jako pierwszy wszedł do środka, bo chciał coś zrobić..A co ? - Nikt nie wie.
~*~
Gdy reszta ekipy poszła już coś oglądać Sugi nadal nie było. - Jimin, dostałem karteczkę od Sugi dla ciebie. - Powiedział J-Hope z podstępnym uśmieszkiem. (Już wiadomo, że Suga z J-Hope'm coś zaplanowali.) - Noo, to daj. - Jimin wręcz wyrwał mu karteczkę z ręki. ,,Przyjdź do pokoju Tae, podejdź do łóżka,  podnieś zeszyt i przeczytaj.'' - Nic nie rozumiejący Jimin poszedł do pokoju i wziął zeszyt do rąk. W zeszycie pisało ,,Przeczytaj jedną kartkę na głos.'' ,,Kochałem, kocham i kochać będę.'' - Przeczytał Jimin, gdy nagle ktoś złapał go od tyłu. Jimin odwrócił się w stronę osoby. - Suga ?? Wytł.. - Cii. - Powiedział Suga składając na ustach Jimin'a pocałunek. Jimin nie mógł opszeć się Sudze i kontynuował to, co zaczął Suga. - Jimin. - Tak, Suga ? - Pragniesz mnie. - N-n-nie.. - Jimin miał już rumieńce na twarzy. - Potrzebujesz mnie. - N.. - Kochasz mnie. - Przerwał mu Suga. - Nie możesz beze mnie żyć. - A-Ale.. - Ja tak samo, Jimin. - Suga żucił Jimin'a na łóżko...
~*~
Myślisz, że im się uda ? - Zapytał J-Hope Jin'a. - Miejmy nadzieję, że tak. - Czy ja o czymś nie wiem ? - Powiedział rudowłosy ze szczęką sięgającą do ziemi, lecz nie tylko on miał taką reakcję - Młodszy również. - Mamy ci teraz tłumaczyć, ehh.. - Powiedział zmęczony Rap Mon. - Może lepiej nie w mojej obecności, oke ? - Wtrącił Jungkook. - Właśnie. Zostawmy ten temat. - Już trochę zdenerwowany Taehyung. - Wszyscy już przez dobre kilka godzin oglądali filmy,a Sugi i Jimin'a nadal nie było. Co robili ? Już od kilku godzin spali zmęczeni swoją przygodą. - Tae, przez przypadek położył głowę na Jungkook'u, bo powoli zasypiał. - Jungkook obejrzał się w kółko, ale wszyscy już spali prócz rudowłosego i niego samego. - Gdy rudowłosy podniósł głowę i spojrzał na ciemnowłosego, ciemnowłosy poczuł się jak w transie niechcący ich usta się zetknęły. Taehyung trochę spanikował. Odrazu się od siebie odsuneli. - Przestraszony Taehyung pociągnął Jin'a za sobą do kuchni, by mu pomógł. - Jin, pomóż mi. - Ei, obudziłeś mnie.. Ale dobra mów. - Bo wiesz..Tak przez przypadek ja i Jungkook się pocałowaliśmy... - Serio? To fajnie! Brawo postępów, ja z J-Hope'm już dawno jesteśmy razem szczęśliwi. - Nie fajnie, bo nie jestem gejem. Od kiedy jesteś z J-Hope'm?! - Ups..

poniedziałek, 22 czerwca 2015

I am TaeHyung. 1/?

             Ostrzeżenia: Czasem używane przekleństwa.

              Paring: Niespodzianka. (Może się domyślacie :D) 

  Z całego serca przepraszam za takie krótkie, ale musiałam już schodzić z komputera z  czego nie jestem wcale szczęśliwa. Mam nadzieję, że 1 rozdział (Jeśli można go nazwać rozdziałem) się wam spodobał. :) Każdy komentarz oznacza motywację na dalsze pisanie! Pozdrawiam -Taoś- 

Zadzwonił dzwonek. Niczego świadomy Taehyung walnął ręką o budzik, by przestał dzwonić. Minęło 5 minut, a dzwonek dalej dzwonił. Zdenerwowany Taehyung ledwo podniósł się na rękach patrząc na telefon. Godzina  06:15.. To nie są jego szczęśliwe godziny. Zawsze, gdy rudowłosego budzono o tej godzinie mówił, żeby go nie budzić w nocy, tylko rano. Kiedy u niego jest rano ? - O 14. Uwielbiał swój kocyk w różowe misie i swoją ukochaną. - Jego ukochaną była poduszka. Najważniejsza w jego świecie, więc jak ktoś spróbuje mu wziąść poduszkę, niech będzie świadomy, że Taehyung może ugryść. - Kurwa, ten budzik.. - Powiedział Tae przeciągając się. - Ubrał luźną białą koszulkę, czarne rurki i jakieś trampki. Rudowłosy zapomniał zawiązać buty, więc gdy przechodził przez próg kuchni wywrócił się. - Teraz jeszcze mi tego brakowało.. - Powiedział powoli wstając. - Szybko zawiązał buty i poszedł do lodówki, by zrobić sobie coś jeść, by zdążyć na przesłuchania do szkoły muzycznej.
~*~
Wsiadł do autobusu, założył słuchawki i nie zwracając uwagi na otaczających go ludzi w autobusie patrzył w okno. Z nerwów pocierał bez przerwy ręce. Nie mógł wytrzymać tego napięcia, więc tylko czekał, aż wysiądzie z autobusu. Coraz więcej ludzi wchodziło i pchało się na Taehyung'a. - Rudowłosy zaczął wyklinać pod nosem, bo jakaś starsza kobieta zaczęła go przyciskać do rurki, na której trzyma się ręce. - Kobieta usłyszała to. Jej reakcja była bezcenna. - Zaczęła bić Taehyung'a torebką i zrobiła sarkastyczny uśmiech. Taehyung zaczął powoli odsuwać się od kobiety, gdy nagle ktoś pociągnął go za rękaw na same tyły autobusu, by uratować go od agresywnej kobiety. Był to drobny chłopak z dość uroczą twarzą, który przypominał trochę dzieciaka.  Z torby wystawała mu kartka z ogłoszeniem przesłuchań do szkoły muzycznej. Pomyślałem, że skoro jedziemy w tą samą stronę, mogę z nim posiedzieć, dopóki nie wysiądziemy.
~*~
Rudowłosy podszedł do chłopaka, by mu podziękować za ratunek. Czuł się trochę zawstydzony tym, że chłopak, który przypominał dzieciaka uratował mu tyłek.  - Dzięki..Yy..Nie wiem jak się nazywasz. - Powiedział lekko się uśmiechając. - Nie ma za co, a w ogóle nie musisz znać mojego imienia..Ale dobra, Jungkook, ale mówią na mnie Kookie. Mów jak chcesz.  - Dobra, Kookie. Słodko to brzmi. Ja jestem Taehyung. Mówią Tae, lub V. - Ok. Też idziesz na przesłuchanie, prawda ? - Tak. - To chodź, bo za 10 minut się zaczyna. - 10 MINUT?! TO CO TAK STOIMY!! Biegniemy! - Pociągnąłem chłopaka za nadgarstek do szkoły.
~*~
W drzwiach przywitały ich sprzątaczki. Nie znający każdego kąta tej szkoły  Taehyung  zapytał o drogę, gdy jego ''kolega'' stał podparty o ścianę z rękami założonymi na krzyż w ogóle się nie przejmując, czy zdąży, czy też nie. Iż był taki obojętny rudowłosy nie był taki pewny, czy on na pewno nie urwał się z jakiejś choinki i jest tu tylko przypadkiem, czy serio chce tu być. Pierwsze wrażenie ? - Chłopak zagadka.
~*~
Gdy sprzątaczki powiedziały Taehyung'owi gdzie iść pociągnął za sobą Jungkooka i pobiegł gdzie wskazały sprzątaczki. Nie mieli za daleko do sali przesłuchań, więc tym bardziej nie śpieszyło się Jungkook'owi. Okazało się, że byli nawet przed czasem. Byli najwcześniej, więc mieli czas na przygotowanie się. Rudowłosy zapytał Kooki'ego dlaczego nic nie robi. - Bo nie zdam. - Powiedział ciemnowłosy chowając się w swoich kolanach.  - Rudowłosy podszedł do niego, usiadł i go przytulił. Nie znał go zbyt dobrze, więc nie znał reakcji, ale również szkoda mu było smutnego nowo poznanego kolegę. - Ciemnowłosy wtulił się w rudowłosego, aż w końcu roduwłosemu brakowało powietrza w płucach. - Przepraszam, Tae. - Nic się nie stało Kookie. - Lekko się do niego uśmiechnął.


niedziela, 21 czerwca 2015

Life Is Brutal [BTS]

Życiejest jedną wielką grą, w której przegrałem. Przegrywając uświadomiłem sobie czym tak naprawdę jestem. Bezużytecznym śmieciem, którego porzucili rodzice, a może twoim największym koszmarem. Moja ''Szczęśliwa'' historia nie ma końca. Z każdym dniem czuję, jakby wszystko co się do tej pory działo, działo się w kółko. Gdy skończyłem moje 18 lat, postanowiłem wyprowadzić się od rodziny zastępczej i nawet zmieniłem numer, by nie mieli ze mną kontaktu. He, teraz pewnie myślisz, że jestem wolnym człowiekiem i jest mi lepiej, jednak cały czas czuję się więziony. Wszystkie rany, które pozostały w moim sercu - nie przepadną. Każdy dzień jest tak samo nie dokończony jak reszta. Moja przyszłość..Nie mam przyszłości. Moja przeszłość..Chciałbym o niej nie mówić, nie chcę ci napędzić koszmarów w nocy ze mną w roli głównej. Mój tok myślenia jest całkiem inny, niż ten, tych ze swoimi fałszywymi uśmiechami. Codziennie odczuwam ból w sercu, którego nawet alkohol nie potrafi zatrzymać. Jedyną rzeczą, której pragnę jest iść przed siebie nie zwracając uwagi na tych fałszywych ludzi, którzy mnie zostawili. Spotkanie mnie może być najgorszą rzeczą w twoim życiu.
~*~
Jak zwykle wstałem nie sprawdzając nawet, czy coś przyszło mi na komórkę. Ciągły dźwięk telefonu, przyprawia mnie o strach, że jak odczytam wiadomość, czy odbiorę stanie się rzecz, której nikomu bym nie życzył. Jaka to rzecz? - Nawet nie chcę mówić. Dzień jak co dzień. Wstałem i poszłem do łazienki wykonać dzienne czynności, zaraz po tym podeszłem do lodówki wyciągając jakąś pizzę i włożyłem ją do mikrofalówki. Mój głód był mniejszy niż żal do samego siebie. Odrazu, gdy zjadłem moją pizzę pobiegłem ubrać buty i zarzuciłem kaptur. Nie mogłem dłużej wytrzymać w tym mieszkaniu, w którym było słychać tylko mój oddech. Wszystkie pokoje puste i ani śladu żywego człowieka, choć ja tam byłem. Czułem się jakbym już dawno umarł psychicznie, tylko jeszcze w miarę moje ciało wie, co ma robić bez mojej kontroli. Wychodząc słyszałem jakieś szumy i głosy dochodzące z ulic. Nie mogłem tego dłużej słuchać, więc pobiegłem przed siebie do parku. Było mi tak słabo, że powoli zjechałem po drzewie siadając na trawie. Złapałem oboma rękoma za głowę i schowałem ją pomiędzy swoje nogi, by nie słyszeć tych głosów i szumów, gdy nagle usłyszałem jakiś głos mówiący ,,Coś się stało ?'' Przestraszyłem się, bo bałem się, że ten ktoś chce mi coś zrobić, albo kolejny człowiek, który chce mnie zamknąć jak zwierzę w jakiejś klatce. Odruchowo odrzuciłem tego człowieka. Powoli wyciągnąłem głowę ze swoich nóg i popatrzyłem kto się do mnie odezwał. Był to chłopak, widać było, że nie wiele ode mnie starszy, grzywka lekko wystawała mu spod czapki. Przestraszony zaistniałą sytuacją podeszłem do niego i ze spuszczoną głową w dół sam zapytałem się , czy wszystko w porządku. Chłopak odpowiedział, że jest okey i nie muszę się martwić. Gdy zobaczyłem na mojej ręce krew przez otarcie nią o drzewo zemdlałem. 
~*~
Gdy ruszyłem ręką poczułem straszny ból. Nie wiedziałem co się stało. Otwarłem oczy i nie wiedziałem gdzie jestem. Rozejrzałem się wokół. Nie znałem tego miejsca, więc długim korytarzem doszedłem do salonu. Leżał na nim ten chłopak, którego wczoraj popchnąłem. Nie znałem nawet jego imienia. Podeszłem do niego powoli i trochę się na niego patrzyłem. Wyglądał dość spokojnie. Pewnie nie ma takich problemów jak ja, ale ok. Lekko go szturchnąłem. Chłopak pociągnął mnie za rękaw i powiedział, żebym był trochę ciszej, bo nie może spać, gdy nagle otworzył oczy zobaczył, że to ja, więc pierwsze co powiedział było to ,,Jak masz na imię ?'' Yoongi. - Odpowiedziałem, czekając na to, aż powie jak on ma na imię. - Mhm, Yoongi... Ja jestem Hoseok. - Pierwszy raz słyszę to imię, nawet go wymówić nie umiem. - Bardzo dużo rozmawialiśmy. Trochę go poznałem, a on mnie. Czułem jakby tylko on mnie rozumiał. Przyjaźń, czy nienawiść. - Tego nie wiem. 
~*~
- Hoseok, ja muszę iść do domu. - Ledwo mogłem coś powiedzieć przez ból mojej ręki. - Dobra. Tylko się do mnie odezwij. - Dobra, cześć! - Po pożegnaniu z Hoseokiem jak najszybciej poszłem do domu. Znowu słyszałem tylko ciszę, ktora nie dawała mi spokoju. Szybko ściągłem buty i pobiegłem do swojego pokoju zamykając szczelnie drzwi, by nic nie mogło się tu przedostać. Ubrałem słuchawki i póściłem jak najszybciej muzykę. Weszłem na łóżko i schowałem się pod kołdrą. Okazało się, że padło na piosenkę BigBang ,,Loser''. Nic bardziej mnie zdołować nie mogło. Nagle przyszedł miSMS. Popatrzyłem w ekran,a na nim pisało ,,Hoseok <3''. Było to trochę dziwne, że wpisał mi się z serduszkiem, i że w ogóle wziął sobie mój telefon i tak po prostu wpisał swój numer..Ehh.. W wiadomości było napisane ,,Yoongi, dobrze się już czujesz ? ;c''. Odpisałem mu, że nadal mnie strasznie boli i w przeciągu minuty napisał ,ZARAZ u Ciebie jestem!''. Już nic nie odpisałem, bo zanim zdążyłem coś napisać to już ktoś zadzwonił do drzwi. I wtedy jedna myśl ,,W końcu cisza, która panowała w tym mieszkaniu została przerwana.'' Czułem się szczęśliwy, że ktoś się o mnie martwi. Szybko ubrałem buty i podeszłem do drzwi. Otworzyłem je, a przed nimi stał Hoseok. (Można było się tego spodziewać.) - Możesz we.. - Zanim zdążyłem coś powiedzieć Hoseok się na mnie rzucił i zaczął tulić. Co ja zrobiłem ? - Zacząłem się śmiać. - Odkąd ten chłopak pojawił się w moim życiu zacząłem się częściej śmiać i dzięki niemu jestem bardziej szczęśliwy.
~*~
Hoseok zaraz po puszczeniu mnie poszedł do kuchni i odłożył reklamówkę, w której było jedzenie i opatrunki na moją rękę. - Po co to kupiłeś ? - Powiedziałem z zaskoczeniem. - Dla Ciebie. Musisz być głodny, bo jak tak patrzę do twojej lodówki to tylko pizza w niej gości. - No, ja nie potrzebuję jedzenia, ani picia, więc to też nie jest mi zbyt potrzebne. - Picie ci nie jest potrzebne, co ? - Nie, nie jest. - To wytłumacz mi po co ci ten alkohol. - Nie wiedziałem co w tej chwili odpowiedzieć. Wyglądało to jakby przejrzał mnie na wylot i wiedział o mnie wszystko. - Po to..by.. - Po to by.. ? - Po to by..Emmm...Dobra, nie mam co powiedzieć. - Wiedziałem, a teraz idź się przebierz, a ja ci zrobię zupę. - Nie jestem małym dzieckiem. - Powiedziałem z oburzeniem. - Hah, właśnie widzę jak masz na odwrót ubraną koszulkę. - Podszedł do mnie i poczochrał mnie po włosach jak jakiegoś 2-latka. - Emm, no..Ten..Śpieszyło mi się jak ją ubierałem. - Czyżby ? - Nie mógł opanować śmiechu, a jego śmiech brzmiał tak dziwnie, że ja też zacząłem się śmiać. 
~*~
Gdy wyszedłem z łazienki przebrany zobaczyłem Hoseoka nalewającego mi zupę do miski. Ciekawe dlaczego jest dla mnie taki miły, eh, może go o to po prostu zapytam..Dobra, zapytam się za chwilę przy jedzeniu zupy. Ta,wiem. Dziwnie to zabrzmiało. - Gdy usiedliśmy przy stole zapytałem Hoseoka.. - Dlaczego jesteś dla mnie taki miły ? - A czy to istotne ? - Tak, bardzo. - W końcu się przyjaźnimy, nie ? - Gdy powiedział, że się przyjaźnimy poczułem nagły napływ szczęścia. Czy to możliwe, że dzięki jednemu chłopakowi, którego poznałem przypadkiem i jego przyjaźni mogę stać się lepszym człowiekiem, a może jeszcze polubię świat i ludzi po nim chodzących ? 
~*~
Jak skończyliśmy jeść... -Hoseok , idziemy obejrzeć film ? - No, oke. A w ogóle to wolę jak mówi się na mnie J-Hope. - W takim razie J-Hope..Ja wolę jak mówią mi Suga. - To Suga, chodź. Idziemy oglądać. - Uśmiechnął się do mnie. 
~*~
Gdy oglądaliśmyFILM byłem śpiący i położyłem głowę na ramieniu J-Hope'a. J-Hope nie zwalił mnie, wręcz przeciwnie. Zaczął powoli gładzić swoją reką po moich włosach, a ja poczułem motylki w brzuchu..Czyżbym wolał chłopców? Nie, to nie możliwe! - Podniosłem głowę do góry i patrzyłem się na lekko otwarte usta J-Hope'a i jego grzywkę lekko opadającą mu na czoło. Gdy nagle J-Hope się odezwał.. - Czemu się tak na mnie patrzysz ? Mam coś na twarzy ? - Powiedział z rumieńcami na twarzy. - Nie, skądże. - To czemu się patrzysz ? - Nie patrzyłem na ciebie tylko na.. - Na..? - Na ścianę! - Nie umiesz kłamać. - Ale ja nie kłamię! To był odruch, że akurat zerknąłem na Ciebie. - Oke, rozumiem, ale nie unoś się tak. - No dobraa..
~*~
Było już dość późno, a J-Hope zasnął. Był taki uroczy, że nie miałem odwagi go obudzić. Wstałem, przykryłem go kocem i popatrzyłem na jego twarz.. Poszedłem do swojego pokoju spać. Przez długi czas nie mogłem spać, bo myślałem o J-Hope.. 
~*~
Rano gdy się przebudziłem poszedłem do salonu i sprawdziłem co robił J-Hope.. Nie było go w w salonie, więc pomyślałem, że już poszedł. Poszedłem do łazienki i zobaczyłem J-Hope w samych krótkich spodenkach, bez koszulki suszącego włosy. Nie mogłem wyjść. Patrzyłem się w jego piękne oczy i umięśniony brzuch.. Miałem ochotę do niego podejść i go pocałować.. - J-Hope.. - Tak, Suga ? - Podeszłem i go pocałowałem.
~*~
Gdy go pocałowałem J-Hope odwzajemnił pocałunek i robił to jeszcze namiętniej niż ja. Było czuć jak nasze ciała się ze sobą złączyły. Współgrały ze sobą tak dobrze, że nie umiałem się powstrzymać od cichych jęków. J-Hope jedną ręką trzymał mnie za szyję, a drugą ściągał moją koszulkę. Ale wtedy odezwałem się ja.. - J-Hope, czy ty napewno tego chcesz ? - Gdybym nie chciał nie robiłym tego. 
~*~
Odkąd poznałem J-Hope'a mój świat nabrał barw. W moim mieszkaniu nie było już tak pusto. Wszystkie chwile spędzone z nim były jak spełnienie moich marzeń.